Pracuję z kobietami od wielu lat. I chyba nie było tygodnia, żeby ktoś nie powiedział mi przed sesją: „Nie jestem fotogeniczna", „Nienawidzę się na zdjęciach" lub „Nie wiem, czy to dla mnie". Znam te słowa na pamięć — i wiem też, że po sesji ta sama osoba patrzy na swoje zdjęcia z niedowierzaniem.
Skąd bierze się trema przed obiektywem?
Większość z nas ma wypaczony obraz siebie — i to nie nasza wina. Codziennie widzimy siebie w lustrze, na przypadkowych selfie, na zdjęciach ze smartfona. To nie jest to samo, co profesjonalne zdjęcie z dobrym światłem, w odpowiedniej pozie, z właściwym obiektywem. Porównujemy się ze swoim wyobrażeniem, a nie z tym, jak nas widzą inni.
Do tego dochodzi fakt, że zdjęcia kojarzą nam się z oceną — jakby obiektyw miał zapisać wszystkie nasze niedoskonałości. Tymczasem dobry fotograf robi coś dokładnie odwrotnego: szuka tego, co w Tobie wyjątkowe.
Co pomaga przed sesją?
Przez lata wypracowałem kilka prostych technik, które pomagają moim klientkom poczuć się swobodnie:
Rozmowa przed sesją. Zawsze zaczynam od pytań — co lubisz w sobie, co chcesz podkreślić, jakich zdjęć nie chcesz. Im więcej wiem, tym bardziej sesja jest „Twoja". Poczucie kontroli nad procesem redukuje stres.
Muzyka. W studio zawsze gra muzyka — dobrana do nastroju sesji i preferencji klientki. Kilka taktów ulubionej piosenki potrafi całkowicie zmienić energię w pomieszczeniu.
Rozgrzewka. Pierwsze 15 minut każdej sesji to rozgrzewka — ujęcia, których nikt nigdy nie zobaczy. Żarty, swobodna rozmowa, kilka prób. Po kwadransie większość klientek zapomina o obiektywie.
„Nie jestem modelką"
To prawda. I bardzo dobrze — bo nie szukam modelek. Modelka powtarza wyuczone pozy. Ty możesz być sobą — i to jest Twoja największa przewaga. Autentyczność nie jest dostępna w żadnym podręczniku pozowania.
Pracowałem z kobietami w każdym wieku, każdej sylwetce, na każdym etapie życia. I z każdej sesji wychodzi coś wyjątkowego — bo każda kobieta jest wyjątkowa. To nie jest marketing. To jest to, czego się nauczyłem przez lata pracy.
Co, jeśli zdjęcia mi się nie spodobają?
To też słyszę często. I rozumiem tę obawę — inwestujesz czas i pieniądze, a efekt nie jest pewny. Dlatego zawsze pokazuję pierwsze ujęcia na bieżąco — żebyś wiedziała, w jakim kierunku idziemy. Jeśli coś nie gra, poprawiamy. Moje doświadczenie mówi jednak, że zwykle problem leży w oczekiwaniach, nie w rzeczywistości. Klientki zakładają, że będą wyglądać źle. I się mylą.
Jeśli nadal masz wątpliwości — napisz do mnie. Porozmawiajmy, zanim się zdecydujesz. Nie ma żadnego zobowiązania, a odpowiem na każde pytanie.